Stare Miasto w Gdańsku to rekonstrukcja i na tym polega jego sens
Gdy pierwszy raz stanąłem na Długim Targu, zrobiłem to, co robi większość ludzi: spojrzałem w górę na rząd ochrowych i zielonych kamienic ze szczytami, złoconą fontannę Neptuna, schodkową fasadę Dworu Artusa i pomyślałem, że patrzę na ocalałych świadków historii. Sześćset, siedemset lat hanzeatyckiego bogactwa, jakimś cudem oszczędzone przez najgorsze chwile stulecia. Dopiero mimochodem rzucona uwaga przewodnika, a potem porządne doczytanie tematu, sprostowały to wrażenie i uważam, że ta korekta znaczy więcej niż sama pomyłka na początku. Niemal nic z tego, na co patrzyłem, nie jest stare. Niemal wszystko to kopia, i to kopia zamierzona.
Co naprawdę wydarzyło się w 1945 roku
Pod koniec drugiej wojny światowej historyczne centrum Gdańska, czyli Główne Miasto wokół Długiego Targu, leżało w gruzach. Szacunki mówią o zniszczeniu blisko 90% zabudowy dzielnicy, w wyniku sowieckiego ostrzału artyleryjskiego, nalotów oraz pożarów, które wybuchły, gdy Armia Czerwona przedzierała się przez miasto w marcu 1945 roku. Zdjęcia z tamtej wiosny pokazują krajobraz zawalonych szczytów i wypalonych murów ciągnących się od nabrzeża aż po place targowe.
Miasto, które wzbogaciło się jako członek Hanzy, które przez stulecia patrzyło na kupców bursztynu i zboża nad Motławą, zniknęło w ciągu kilku tygodni. Handel bursztynem na ulicy Mariackiej to jeden z niewielu wątków tamtego hanzeatyckiego handlu, który wciąż przewija się przez odbudowane miasto niemal nieprzerwanie.
To, co stoi tam dzisiaj i co przyciąga większość osób odwiedzających Gdańsk po raz pierwszy, zostało zbudowane później, w ciągu mniej więcej dwóch dekad, od końca lat 40. do lat 60. i później. Planiści i konserwatorzy pracowali na podstawie przedwojennych fotografii, inwentaryzacji architektonicznych, obrazów, a czasem fragmentów wydobytych z ruin, aby odtworzyć układ ulic i fasady dokładnie takie, jakie wyglądały przed wojną.
Fontanna Neptuna, brązowy centralny punkt Długiego Targu, została w czasie wojny zdemontowana i ukryta, a później przywrócona na swoje miejsce jako część tej samej odbudowy. Dwór Artusa, sala spotkań kupców z bogatym wnętrzem, został odbudowany od podstaw. To nie jest tajemna wiedza, ale łatwo ją przeoczyć, jeśli nikt o tym nie wspomni, bo efekt jest bardzo przekonujący. I właśnie o to chodziło.
Dlaczego odbudować dokładnie tak samo, a nie inaczej
Oto co uważam za naprawdę godne uwagi, gdy już wiesz, że była to świadoma decyzja. W całej Europie Wschodniej po 1945 roku zrównane z ziemią centra miast potraktowano na bardzo różne sposoby. Niektóre pozostawiono jako pola gruzów i zastąpiono modernistycznymi blokami, które nie próbowały nawiązywać do tego, co tam stało wcześniej. Inne odbudowano, ale reinterpretując je, upraszczając, pozbawiając zdobień, by dopasować się do powojennych gustów i powojennych budżetów.
Gdańsk, obok warszawskiej Starówki, wybrał trzecią, znacznie trudniejszą drogę: odbudować wszystko tak, by wyglądało dokładnie tak samo, cegła po cegle, szczyt po szczycie, jak przed wojną. Zajęło to dekady, wymagało wykwalifikowanej siły roboczej, której w zrujnowanej powojennej gospodarce brakowało, oraz politycznego zaangażowania w wizję przeszłości, której nowe komunistyczne państwo wcale nie musiało honorować.
Wciąż wracam do myśli, że to był wybór, a nie konieczność. Zrujnowane średniowieczne centrum mogło stać się czymkolwiek. Decyzja o odbudowie go w identycznej formie była argumentem, wypowiedzianym w cegle, a nie w słowach, o to, którą historię miasto chciało nadal opowiadać o sobie samym.
Warto też zauważyć, że przedwojenna tożsamość Gdańska nie była prosta: w okresie międzywojennym miasto funkcjonowało jako częściowo autonomiczne Wolne Miasto Gdańsk (niem. Danzig), a jego ludność i sytuacja polityczna w 1945 roku były w gwałtownym przeobrażeniu — to rozróżnienie warto zrozumieć samo w sobie, ponieważ Danzig i dzisiejszy Gdańsk nie są zupełnie tym samym miastem noszącym dwie nazwy. Odbudowa hanzeatyckiej zabudowy była, między innymi, sposobem na zakotwiczenie powojennej polskiej tożsamości miasta w znacznie starszej, trudniejszej do zakwestionowania historii, niż oferowały to ostatnie dekady.
Jak wypada to na tle innych odbudowanych centrów
| Miasto | Co się stało po II wojnie światowej | Efekt dzisiaj |
|---|---|---|
| Starówka w Gdańsku | ~90% zniszczone w 1945 r., odbudowane wiernie wg przedwojennych fasad | Wierna rekonstrukcja z charakterystycznymi szczytami |
| Starówka w Warszawie | Celowo zrównana z ziemią przez siły niemieckie, odbudowana na podstawie obrazów | Wierna rekonstrukcja, wpisana na listę UNESCO |
| Frankfurt Altstadt (do 2018 r.) | Silnie zniszczone, odbudowane jako nowoczesne centrum miasta | Nowoczesna zabudowa, później częściowa rekonstrukcja |
| Centrum Rotterdamu | Zbombardowane w 1940 r., odbudowane | Całkowicie modernistyczna panorama |
Widząc to zestawienie, można powiedzieć, że Gdańsk i Warszawa znajdują się na jednym końcu spektrum, a miejsca takie jak Rotterdam na drugim. Żaden wybór nie jest zły. Ale oznacza to, że spacer po gdańskiej Starówce nie przypomina spaceru po nietkniętej historycznej dzielnicy, w mieście, które wojna oszczędziła. To bliższe zwiedzaniu bardzo dużego, bardzo szczerego, publicznie finansowanego aktu pamięci.
Co się zmienia, gdy już to wiesz
Gdy ta myśl już zaskoczyła, zacząłem patrzeć na ulicę inaczej, nie z mniejszym zainteresowaniem, ale z większym. Każdy pomalowany szczyt na Długim Targu przestał być po prostu stary, a stał się wyborem: ktoś w 1950 czy 1955 roku zdecydował, że ten dom powinien być bladożółty z ozdobnym naczółkiem, bo tak sugerowały zachowane materiały, jak wyglądał przed 1945 rokiem. Żuraw nad Motławą, średniowiecznie wyglądający drewniany dźwig portowy, który wszyscy fotografują, został odbudowany po wojennych zniszczeniach z wykorzystaniem zachowanej kamiennej bramy połączonej z odtworzoną drewnianą mechaniką.
Bazylika Mariacka, ogromny ceglany kościół dominujący nad panoramą miasta, spłonęła w 1945 roku i była żmudnie odbudowywana przez kolejne dekady — wejście na jej czterysta stopni wieży to dziś dobry sposób, by zobaczyć, jak wiele z otaczającego dachowego krajobrazu odbudowano od zera. Żaden z tych budynków nie kłamie, dokładnie rzecz biorąc, ale też nie są tym, co sugeruje pierwsze wrażenie.
To także powód, dla którego Stocznia Gdańska i ruch Solidarność, który z niej wyrósł, wydają mi się kontynuacją tej samej opowieści, a nie osobnym rozdziałem. Miasto, które spędziło całe pokolenie na odbudowie własnej historycznej tożsamości, cegła po cegle, wbrew władzom komunistycznym, które mogłyby z łatwością wybrać modernistyczną tabula rasa, było chyba zawsze skazane na to, by stać się miejscem, w którym robotnicy w końcu się podnieśli i zażądali innego rodzaju samostanowienia.
Strajki, które rozpoczęły się przy Bramie nr 2 w 1980 roku, oraz ekspozycje w Europejskim Centrum Solidarności opowiadają ten późniejszy rozdział bardzo szczegółowo. Nie chcę przeceniać tego związku, ale nie sądzę też, że jest on niczym.
W praktyce, jeśli ta historia interesuje cię bardziej niż tylko jako tło do zdjęć, spacer z przewodnikiem po Głównym Mieście pozwala dokładnie wyodrębnić, które budynki są powojenną rekonstrukcją, a które fragmenty, głównie piwnice, fundamenty i pojedyncze zachowane portale, przetrwały sprzed wojny. Spacer po Starym Mieście z lokalnym przewodnikiem to najłatwiejszy sposób, by ułożyć sobie te warstwy we właściwej kolejności, zamiast czytać tabliczki w trzech językach, przepychając się przez tłum.
Dla wolniejszej, bardziej dopasowanej wersji, która pozwala zadać pytania, jakie mogła wywołać ta historia, prywatna wycieczka po Gdańsku obejmuje ten sam obszar w twoim własnym tempie. Osoby, które chcą prześledzić ten motyw pamięci i odbudowy w skali całego miasta, a nie tylko Głównego Miasta, mogą połączyć te miejsca w ramach trasy pamięci Gdańska.
Nic z tego nie umniejsza dla mnie Długiego Targu ani szerzej pojętej Starówki. Wręcz przeciwnie, podniosło to miejsce w moich oczach. Miasto, które mogło pozostawić swoje centrum jako bliznę albo zastąpić je czymś łatwiejszym i tańszym, zamiast tego przez dekady upierało się przy dopracowaniu każdego szczytu. To nie jest nostalgia. To oświadczenie o tym, co miasto uznało za warte zachowania, złożone w chwili, gdy niemal nic go do tego nie zmuszało.
FAQ: Odbudowana Starówka w Gdańsku
Czy Stare Miasto w Gdańsku jest prawdziwe czy sztuczne?
To prawdziwa architektura zbudowana przez prawdziwych rzemieślników, ale nie jest to oryginalna średniowieczna czy hanzeatycka tkanka miejska. Budynki wokół Długiego Targu i szerzej pojętego Głównego Miasta to staranne powojenne rekonstrukcje, ukończone głównie między końcem lat 40. a latami 60., oparte na przedwojennych fotografiach, obrazach i zachowanych fragmentach.
Jak duża część Gdańska została zniszczona podczas II wojny światowej?
Około 90% zabudowy historycznej dzielnicy Głównego Miasta zostało zniszczone w walkach z marca 1945 roku, gdy wojska sowieckie posuwały się przez miasto. Skala zniszczeń była porównywalna do tego, co spotkało warszawską Starówkę.
Dlaczego Gdańsk odbudował Stare Miasto tak, by wyglądało średniowiecznie, zamiast budować coś nowoczesnego?
Planiści miejscy i konserwatorzy podjęli świadomą decyzję, by przywrócić przedwojenny układ ulic, zamiast zastępować go współczesną architekturą, po części po to, by na nowo potwierdzić hanzeatycką i polską tożsamość historyczną miasta, którego przedwojenny status jako Wolnego Miasta Gdańska był politycznie skomplikowany.
Czy fontanna Neptuna na Długim Targu jest oryginalna?
Sama brązowa fontanna jest w dużej mierze oryginalna: została zdemontowana i ukryta dla bezpieczeństwa podczas wojny, a później przywrócona na miejsce, gdy otaczający ją plac został odbudowany. Budynki wokół niej są jednak powojenną rekonstrukcją.
Czy w Gdańsku zachowały się jakieś oryginalne średniowieczne budynki?
Tak, ale we fragmentach, nie w całych budowlach. Niektóre piwnice, fundamenty, portale i elementy konstrukcyjne przetrwały zniszczenia z 1945 roku i zostały włączone do powojennej odbudowy, ale bardzo mało kompletnych oryginalnych fasad stoi do dziś.
Czy Starówka w Gdańsku jest podobna do tej w Warszawie?
Bardzo podobna pod względem podejścia: oba miasta doznały ogromnych wojennych zniszczeń swoich historycznych centrów i oba wybrały wierną, pracochłonną rekonstrukcję przedwojennej zabudowy zamiast modernistycznej odbudowy, w przeciwieństwie do wielu innych zbombardowanych europejskich centrów miast.
Czy świadomość, że Starówka jest rekonstrukcją, sprawia, że warto ją odwiedzić mniej?
Nie. Sama rekonstrukcja to niezwykła historia i opowieść polityczna, dorównująca ciekawością nietkniętej starówce, i dodaje kontekstu niemal każdej fasadzie przy Długim Targu i wzdłuż nabrzeża Motławy.
tours.Explainer
Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.
GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.


