Stutthof nigdy nie było polskim obozem
History

Stutthof nigdy nie było polskim obozem

Usłyszałem to ponownie kilka miesięcy temu, na wątku forum, gdzie ktoś planował wypad z Gdańska: “jedziemy do polskiego obozu w Sztutowie po drodze na plażę”. Nikt w tym wątku nie miał złych intencji. Chodziło po prostu o to, że obóz leży na terenie, który dziś jest częścią Polski. Ale słyszałem to sformułowanie już wystarczająco często, w recenzjach, w planach podróży, w zwykłych rozmowach w pociągach jadących wzdłuż wybrzeża na wschód, że uważam, iż zasługuje ono na wyraźne sprostowanie, a nie tylko ciche poprawienie. Stutthof nigdy nie był polskim obozem. Był niemieckim nazistowskim obozem koncentracyjnym, a ta różnica to nie pedanteria. To sedno całej sprawy.

Co naprawdę wydarzyło się 2 września 1939 roku

Stutthof otwarto 2 września 1939 roku, dzień po tym, jak niemiecki pancernik Schleswig-Holstein otworzył ogień do polskiej załogi na Westerplatte, kilka kilometrów dalej po drugiej stronie zatoki. Ten moment nie jest przypadkiem i nie jest nieistotnym szczegółem. Mówi, czym był ten obóz od pierwszej godziny: narzędziem niemieckiej inwazji na Polskę, zbudowanym przez siły okupacyjne, na nowo zajętej ziemi, zanim wojna zdążyła trwać nawet tydzień.

Historycy badający system obozów są precyzyjni co do jeszcze jednego faktu, który rzadko przebija się do zwykłej rozmowy: Stutthof jest powszechnie uznawany za pierwszy obóz, jaki reżim nazistowski założył poza granicami Niemiec z 1937 roku. Wszystkie wcześniejsze, jak wczesny Dachau, leżały na terenie właściwych Niemiec. Stutthof był pierwszym zbudowanym na ziemi, którą Niemcy dopiero co zajęły siłą. Był, w realnym sensie, szablonem tego, co miało nastąpić w całej okupowanej Europie: niemiecka administracja, niemiecka struktura dowodzenia, niemieccy strażnicy, narzucone ludności, która nie miała w tym żadnego głosu.

Polska nie zbudowała Stutthofu. Polska go nie obsadzała, nie prowadziła i w żaden sposób z niego nie korzystała. Polska była jego ofiarą, obok dziesiątek tysięcy ludzi, przede wszystkim polskich obywateli, którzy byli tam więzieni i ginęli. Umiejscowienie obozu geograficznie w dzisiejszej Polsce, na mapie, w zdaniu o tym “gdzie się znajduje”, to zwykły fakt dotyczący granic. Przypisanie słowa “polski” samemu obozowi, jakby opisywało to, kto go stworzył lub kto nim kierował, odwraca sens zdania dokładnie na odwrót.

Warto też pamiętać, że sam Gdańsk miał przez lata międzywojenne niejednoznaczny status jako półautonomiczne Wolne Miasto Gdańsk, co szerzej opisano w tekście o tym, dlaczego Gdańsk nie jest tym samym co dawny Gdańsk pod niemiecką nazwą - przydatne tło, by zrozumieć, jak granice i administracja w tym regionie zmieniały się na długo przed niemiecką inwazją, która wszystko brutalnie doprecyzowała.

Dlaczego ten skrót się utrzymuje i dlaczego wciąż ma znaczenie

Rozumiem impuls stojący za tym sformułowaniem. Angielskie zdania lubią skróty. “Obóz pod Gdańskiem” staje się “polskim obozem”, tak jak “muzeum w Berlinie” mogłoby swobodnie stać się “niemieckim muzeum” - geograficzny skrót zastępujący coś dłuższego i dokładniejszego. Problem w tym, że w przypadku obozów koncentracyjnych ten konkretny skrót ma udokumentowaną, brzydką historię.

Organizacje ocalałych i samo Muzeum Auschwitz od lat sprzeciwiają się sformułowaniom takim jak “polskie obozy śmierci” pojawiającym się w międzynarodowej prasie, właśnie dlatego, że skrót ten robi coś gorszego niż tylko oszczędza słowa: po cichu przenosi odpowiedzialność. Pozwala, by słowo “polski” wchłonęło ciężar moralny zdania zamiast “nazistowski” czy “niemiecki”. Polska uchwaliła nawet ustawę dotyczącą dokładnie tego sformułowania, choć zrobiła to niezręcznie, ponieważ problem nie był hipotetyczny. Pojawiał się w poważnych publikacjach, wypowiadany przez ludzi, którzy powinni wiedzieć lepiej.

Stutthof nie jest jedynym miejscem, gdzie pojawia się dokładnie ten sam błąd - to samo błędne przypisanie towarzyszy miejscom znacznie dalej na południe, co jest jednym z powodów, dla których w tekście o tym, dlaczego Auschwitz nie jest realistyczną wycieczką jednodniową z Gdańska, poświęcono czas zarówno odległości, jak i temu samemu zamieszaniu wokół “polskiego obozu”, ponieważ oba błędy zwykle idą w parze w niedbale ułożonych planach podróży. Nie sądzę, że większość podróżnych powtarzających “polski obóz” próbuje przepisywać historię.

Myślę, że sięgają po szybki, geograficzny skrót, tak jak każdy robi, opisując nieznane miejsce. Ale intencja nie zmienia tego, co robi to sformułowanie, gdy już trafi w świat. Jeśli je czytasz, słyszysz lub zauważasz, że sam masz je powiedzieć, dokładny skrót nie jest trudny: Stutthof był niemieckim nazistowskim obozem koncentracyjnym na okupowanej ziemi polskiej, albo po prostu niemieckim obozem pod Gdańskiem. Dwa czy trzy słowa więcej, a zdanie mówi prawdę zamiast wygodnego uproszczenia.

Dlaczego to zmienia sposób patrzenia na budynki

Oto część, której w pełni nie doceniłem, dopóki sam nie stanąłem na terenie obozu, około 55 kilometrów od Gdańska, płaską, cichą drogą przez tereny Żuław. Gdy tylko zaczniesz pamiętać, kto zbudował to miejsce, budynki przestają być bezimiennymi ruinami i stają się czytelne takimi, jakimi były. Wieże strażnicze zostały ustawione przez niemieckich architektów obozowych według niemieckiego projektu stosowanego również gdzie indziej w systemie.

Układ baraków odpowiada logice narzuconej z Berlina, nie lokalnej. Komora gazowa i krematorium, dodane później, gdy funkcja obozu stawała się coraz mroczniejsza, zostały zbudowane z niemieckiego rozkazu, przez niemieckich inżynierów, pod niemieckim dowództwem. Nic z tego nie jest widoczne, jeśli przechodzisz przez teren, myśląc o nim jako o niejasnym, “niczyim” obozie. Wszystko staje się widoczne, nieprzyjemnie widoczne, gdy tylko wiesz dokładnie, czyje ręce to zbudowały i czyje rozkazy tym kierowały.

To nie jest abstrakcyjna kwestia jak na stronę o podróżach. To jedyny fakt, który powinien kształtować sposób planowania wizyty. Stutthof jest bezpłatny w zwiedzaniu, otwarty codziennie, bez konieczności rezerwacji, a ta łatwość dostępu może sprawiać wrażenie, że to tylko kolejny przystanek między Gdańskiem a plażami dalej wzdłuż wybrzeża. Tak nie jest. Wymaga czegoś innego niż zamek w Malborku czy spacer nad Motławą.

Przewodnik, który potrafi przeprowadzić Cię przez rzeczywisty łańcuch dowodzenia w obozie, wskazać konkretną budowlę i powiedzieć, w którym roku powstała i z czyjego rozkazu, sprawia, że ta różnica staje się konkretna, a nie abstrakcyjna - to jeden z powodów, dla których zorganizowana wycieczka, taka jak półdniowa wycieczka z Gdańska do miejsca pamięci Stutthof, zwykle pozostawia ludziom jaśniejsze zrozumienie niż samo czytanie tablic informacyjnych.

Jeśli Twój harmonogram pozwala na dłuższy dzień, część operatorów oferuje połączoną wycieczkę łączącą Stutthof z miejscami w samym Gdańsku, pozwalając, by powaga poranka współistniała z własną historią wojenną miasta po południu.

Zwiedzanie z właściwym słownictwem w pamięci

Nic z tego nie oznacza traktowania tego miejsca z ponurą powagą aż do niepokoju. Oznacza po prostu dobranie właściwych słów przed wyjazdem i pozwolenie, by ta precyzja prowadziła Cię przez teren po przyjeździe. Sugerowałbym przeczytanie nieco o faktycznej historii administracyjnej obozu przed wyjazdem, nie tylko o datach - kto nim dowodził, jak rozszerzała się jego funkcja w trakcie wojny, ile osób przez niego przeszło i jak niewiele budynków przetrwało w oryginalnej formie w porównaniu z rekonstrukcjami. Ten kontekst dostępny jest szerzej w tekście o tym, jak zwiedzać Stutthof z szacunkiem, który głębiej podejmuje praktyczne i etyczne pytania, jakie stawia to miejsce pamięci.

Delikatnie sugerowałbym też unikanie zwyczaju zestawiania Stutthofu z czymś lżejszym tego samego popołudnia - nawyku, w który sam kiedyś popadłem. To miejsce zasługuje na własny poranek lub własny dzień, z czasem potem, by usiąść z tym, co się zobaczyło, zamiast pędzić prosto na molo czy plażę.

Jeśli budujesz szerszy obraz wojennej historii regionu, Europejskie Centrum Solidarności i Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku wpisują się w ten sam wątek, a podróżni chcący ogarnąć pełniejszy obraz czasem łączą poranek w Stutthofie z gdańskimi miejscami pamięci podczas dłuższej wycieczki z przewodnikiem po miejscach związanych z drugą wojną światową w mieście później w trakcie pobytu.

Dedykowany plan trasy pamięci po Gdańsku przedstawia jeden sensowny sposób ułożenia Stutthofu obok stoczni i historii Solidarności bez pośpiechu w żadnym z tych miejsc, a jeśli historia Bramy nr 2 z 1980 roku jest dla Ciebie nowa, przewodnik o Lechu Wałęsie i historii Solidarności wyjaśnia, jak ten późniejszy rozdział historii - najpierw niemieckiej, potem polskiej - rozegrał się na tej samej ziemi.

Dobierz właściwe słowa, a wizyta zmieni charakter. Stutthof nie był polskim obozem, który przypadkiem istniał podczas niemieckiej wojny. Był niemieckim obozem, zbudowanym przez Niemcy, na polskiej ziemi, którą Niemcy dopiero co zajęły, w ciągu kilku dni od wybuchu tej wojny. Mówienie tego wprost, za każdym razem, nic nie kosztuje i jest, jak sądzę, najmniejszą, ale konieczną formą szacunku, jakiej to miejsce oczekuje od każdego, kto je odwiedza.

Najczęstsze pytania o historię i status Stutthofu

Czy Stutthof był polskim obozem koncentracyjnym?

Nie. Stutthof był niemieckim nazistowskim obozem koncentracyjnym, założonym i prowadzonym przez Niemcy na okupowanym terytorium Polski. Polska nie zbudowała go, nie dowodziła nim ani go nie prowadziła; nazywanie go “polskim” błędnie przypisuje odpowiedzialność za obóz zbudowany przez siły okupacyjne.

Kiedy powstał Stutthof?

Stutthof otwarto 2 września 1939 roku, dzień po tym, jak druga wojna światowa rozpoczęła się nieopodal na Westerplatte, co czyni go jednym z najwcześniejszych obozów niemieckiej okupacji Polski.

Dlaczego Stutthof jest ważny w historii systemu obozów?

Stutthof jest powszechnie uznawany za pierwszy nazistowski obóz koncentracyjny założony poza przedwojennymi granicami Niemiec z 1937 roku, zbudowany zamiast tego na okupowanym terytorium - wzorzec, który miał się powtarzać wielokrotnie w miarę rozszerzania się wojny.

Dlaczego sformułowanie “polski obóz” wywołuje kontrowersje?

Sformułowania takie jak “polski obóz” czy “polski obóz śmierci” były formalnie kwestionowane przez instytucje muzealne i organizacje ocalałych, ponieważ mogą być błędnie odczytane jako przypisujące obozy Polsce, a nie nazistowskim Niemcom, ich rzeczywistemu twórcy i operatorowi, podczas gdy Polska sama była wśród ofiar tych obozów.

Jak daleko jest Stutthof od Gdańska?

Miejsce Pamięci Stutthof, w pobliżu wsi Sztutowo, leży około 55 kilometrów od Gdańska, mniej więcej godzinę drogi samochodem lub zorganizowanym transferem - dla podróżnych rozważających logistykę przewodnik na temat tego, czy warto wynająć samochód w Gdańsku omawia dokładnie tę trasę wśród innych, gdzie transport publiczny jest ograniczony.

Czy muszę rezerwować bilety, by zwiedzić Stutthof?

Nie. Wstęp do Miejsca Pamięci Stutthof jest bezpłatny i rezerwacja nie jest wymagana, choć opcje transportu publicznego są ograniczone, dlatego wielu odwiedzających organizuje transfer lub dołącza do wycieczki z przewodnikiem.

Czy wycieczka z przewodnikiem jest tego warta w porównaniu ze zwiedzaniem samodzielnym?

Doświadczony przewodnik może przeprowadzić Cię przez rzeczywistą strukturę dowodzenia obozu i historię budynków w sposób, który tablice informacyjne na miejscu podsumowują jedynie pobieżnie, co wielu odwiedzających uznaje za realny wkład w zrozumienie ponad samodzielny spacer.

Czy mogę połączyć Stutthof z innymi miejscami w jeden dzień?

Tak, choć warto dać tej wizycie należną jej wagę, zamiast ją przyspieszać; część operatorów łączy zwiedzanie Stutthofu z dodatkowymi gdańskimi miejscami wojennymi podczas dłuższej, połączonej wycieczki jednodniowej. Szersze zestawienie najlepszych wycieczek jednodniowych z Gdańska pomaga zestawić Stutthof z innymi opcjami, takimi jak Malbork czy Kaszuby, jeśli planujesz cały tydzień pobytu.

tours.History

Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwuj przez te linki, a my otrzymamy niewielką prowizję bez kosztów dla Ciebie.

GetYourGuide nie udostępnia zdjęcia produktu dla tej atrakcji — zdjęcie przedstawia miejsce spotkania, sfotografowane przez nas.